Wiele osób należących do mniejszości seksualnej zadaje sobie pytanie: "Wyjść z szafy, czy w niej pozostać?". Wszystko to zależy od sytuacji danej osoby. Jeśli wiesz, że nastroje w Twoim domu są wrogie środowisku LGBTQ, nie powinieneś ryzykować kłótni czy wyrzucenia z domu - lepiej zrobić to w momencie, gdy już się usamodzielnisz. Jeśli jednak wiesz, że Twoi rodzice są nastawieni pozytywnie bądź neutralnie, możesz zastanowić się nad ujawnieniem swojego sekretu. Rozważ najpierw wszystkie za i przeciw. To nie jest tak, że musisz to zrobić - nie ma żadnego obowiązku. Jeśli nie czujesz się na siłach, bo jednak taka decyzja wymaga odwagi, to tego nie rób. Zawsze możesz poczekać na dogodniejszy moment. Nawet w przypadku rodziców, którzy są normalnymi, kochającymi nas ludźmi, możemy spodziewać się różnych reakcji - od wsparcia aż po kłótnie. Nigdy niczego nie możemy być pewni. Tak naprawdę to, z kim się spotykasz, z kim sypiasz, jest Twoją prywatną sprawą i nikomu nie musisz tego ujawniać. Tylko od Ciebie zależy, w jakim stopniu swoją prywatnością będziesz dzielić się z otaczającymi Cię ludźmi, zarówno bliższymi, jak i dalszymi.
Sam coming out jest jednym z ważniejszych wydarzeń w naszym życiu. Skrywanie się często prowadzi do frustracji, bo przecież zawsze ktoś może nas zobaczyć w jednoznacznej sytuacji. Wszystkie sekrety, tajemnice i niedopowiedzenia tak naprawdę niszczą człowieka od środka. Niemożność bycia całkowicie szczerym z najbliższymi sprawia, że stajemy się bardziej skryci, zaczynamy oddalać się od rodziny i przyjaciół. To zrozumiałe, że boimy się ich reakcji. Obawiamy się odrzucenia. Z drugiej strony jednak, gdy dokonamy coming outu jest nam lżej. Dla wielu wyjście z szafy jest pozbyciem się ogromnego balastu, który przez lata nosiło się na plecach. Najważniejsze jest to, by żyć w zgodzie z samym sobą. Jeśli już zdecydujecie się na wyjście z szafy, to życzę każdemu z Was, byście spotkali się z pełną akceptacją otoczenia - to wcale nie jest tak wiele, ale naprawdę daje dużo szczęścia.Z mojego punktu widzenia wyglądało to tak... Takie życie w ukryciu mogłoby sprawić, że popadłbym w depresję, a strach przed przypadkowym wyoutowaniem pewnie często byłby dla mnie paraliżujący. Ja zdecydowałem się na coming out wśród najbliższych, tzn. rodziców, rodzeństwa i ich rodzin oraz przyjaciółki. Akurat ja sam przeliczyłem się z moją oceną podejścia rodziców do posiadania syna-geja. Może nie liczyłem na entuzjazm i zadowolenie z powodu mojego otwarcia się, ale myślałem, że otrzymam chociaż jakieś wsparcie. Niestety, nie doczekałem się go. Mimo iż sytuacja w moim domu nie należy teraz do najlepszych, to ani przez chwilę tego nie żałowałem. Sam jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony do świata, więc non stop uświadamiam najbliższych, że nic nie straciłem na wartości - ciągle jestem tym samym człowiekiem, co przed coming outem.
Cały czas zastanawiam się nad szerszym wyjściem z szafy wśród bliższych znajomych, ale wszystko jest kwestią dłuższych przemyśleń. Myślę, że jestem już w tym momencie swojego życia, że mógłbym podzielić się swoją prywatnością z kolejną grupą - np. bardzo dobrych znajomych z czasów licealnych, z którymi do teraz utrzymuję kontakt. Na pytanie "Czy masz już dziewczynę?", zawsze odpowiadam z rozbrajającą szczerością "Nie mam" :) aż chciałoby się powiedzieć, że mam za to wspaniałego chłopaka... I taki moment w końcu nadejdzie!






